 |
www.domogarov.unl.pl - FORUM Forum polskiej nieoficjalnej strony poświęconej twórczości aktora Aleksandra Domogarova
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Analuz
Kompan
Dołączył: 01 Maj 2011
Posty: 341
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 10:22, 01 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
ZuziaZuzia masz coś spólnego z teatrem?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ZuziaZuzia
Stały bywalec
Dołączył: 16 Maj 2014
Posty: 52
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 23:38, 01 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
Tak Dlatego tak mi się skojarzyło, kiedy przeczytałam pytanie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Kate
Kompan
Dołączył: 16 Cze 2015
Posty: 497
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Wto 12:02, 08 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
ZuziaZuzia ma rację! Aktorzy czasem są bardzo wrażliwi.
ZuziaZuzia, a Ty jesteś aktorką?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ZuziaZuzia
Stały bywalec
Dołączył: 16 Maj 2014
Posty: 52
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 1:36, 09 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
Bingo. Polać Kate, bo zgadła
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Paula
Kompan
Dołączył: 30 Mar 2015
Posty: 164
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Grodziszcze
|
Wysłany: Śro 17:46, 09 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
ZuzuiaZuzia, a w jakim teatrze można Cię spotkać? Czy raczej zostanie to Twoją słodką tajemnicą?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ZuziaZuzia
Stały bywalec
Dołączył: 16 Maj 2014
Posty: 52
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 23:32, 09 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
Niestety, nie mam nigdzie etatu Ale może się to zmieni. Jestem e.... wolnym ptakiem? Strzelcem!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Kate
Kompan
Dołączył: 16 Cze 2015
Posty: 497
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Sob 20:24, 19 Gru 2015 Temat postu: |
|
|
ZuziaZuzia - zazdroszczę. W takim razie jestem Twoją fanką
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 18:25, 02 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
Jeszcze w kwestii rozważań na temat tego, czy Aleksander jest szczęśliwym człowiekiem. Poniżej zacytowałam wypowiedź naszej formowej koleżanki igranie. Moim zdaniem idealnie opisała sytuację Aleksandra. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
„ Sasza nie ma niestety wyczucia w dobieraniu sobie partnerek . Dopóki nie był sławny mógł mieć pewność , że kobiety związywały się z nim dla niego samego. Przykład pierwszej i drugiej żony. Czy one wypowiadają się publicznie? Chodzą do prasy, czy telewizji z rewelacjami na jego temat? Nie. Później przyszła sława , a wraz z nią inny rodzaj kobiet. Pojawiły się takie, które na jego plecach chciały zrobić karierę. Nie miały żadnych skrupułów, żeby lecieć do mediów. Jedna pokazała, że można bez żadnych konsekwencji go opluwać, to reszta za nią. A ,że w mentalności społeczeństwa facet jest zawsze winny to tak wyszło. To co prasa pisze, to mnie nie obchodzi, ale obchodzi mnie podejście ludzi ( komentarze pod artykułami ). Nagonka na niego jest straszna i to mnie martwi. Przecież , chyba mamy już własne doświadczenia i wiemy jak wygląda życie w związku. Czasami facet coś sknoci, czasami my. I jakoś się kręci. Ludzie też są różni. Nie możemy patrzeć na inne kobiety przez własne odbicie. Czasami kobieta potrafi tak psychicznie wykończyć mężczyznę, że zostaje wrakiem człowieka. A czasami coś w nim pęka i doprowadzony do szału może uderzyć.
Według mnie 7/8 tych rewelacji to nieprawda. To człowiek o wrażliwym sercu i duszy. Okrutnie doświadczony przez los. Właściwie z dawnego Saszy, to już mu tylko oczy zostały. Oto co mu przyniosła sława”.
Co do bicia kobiet to ciekawe spostrzeżenie znalazłam w książce „ Jerzy Hoffman. Gorące serce” . Nadal twierdzę, w przeciwieństwie do panny anny, że pogląd , iż mężczyzna powinien trzymać rodzinę „ żelazną ręką” jest na wschodzie bardzo silnie zakorzeniony i wywodzi się z tamtejszej mentalności i wychowania. O dziwo jest on akceptowany przez kobiety:
„ Po pierwszej awanturze, jaką mi w Polsce urządziła, a ja jej nie uderzyłem, całkowicie straciłem w jej oczach autorytet. W oczach kobiety Wschodu. Wiadomo już go nie odzyskam. (s.306). Pierwsza żona Jerzego Hoffmana była Ormianką.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 20:06, 02 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Jeszcze w kwestii rozważań na temat tego, czy Aleksander jest szczęśliwym człowiekiem. Poniżej zacytowałam wypowiedź naszej formowej koleżanki igranie. Moim zdaniem idealnie opisała sytuację Aleksandra. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
„ Sasza nie ma niestety wyczucia w dobieraniu sobie partnerek . Dopóki nie był sławny mógł mieć pewność , że kobiety związywały się z nim dla niego samego. Przykład pierwszej i drugiej żony. Czy one wypowiadają się publicznie? Chodzą do prasy, czy telewizji z rewelacjami na jego temat? Nie. Później przyszła sława , a wraz z nią inny rodzaj kobiet. Pojawiły się takie, które na jego plecach chciały zrobić karierę. Nie miały żadnych skrupułów, żeby lecieć do mediów. Jedna pokazała, że można bez żadnych konsekwencji go opluwać, to reszta za nią. A ,że w mentalności społeczeństwa facet jest zawsze winny to tak wyszło. To co prasa pisze, to mnie nie obchodzi, ale obchodzi mnie podejście ludzi ( komentarze pod artykułami ). Nagonka na niego jest straszna i to mnie martwi. Przecież , chyba mamy już własne doświadczenia i wiemy jak wygląda życie w związku. Czasami facet coś sknoci, czasami my. I jakoś się kręci. Ludzie też są różni. Nie możemy patrzeć na inne kobiety przez własne odbicie. Czasami kobieta potrafi tak psychicznie wykończyć mężczyznę, że zostaje wrakiem człowieka. A czasami coś w nim pęka i doprowadzony do szału może uderzyć.
Według mnie 7/8 tych rewelacji to nieprawda. To człowiek o wrażliwym sercu i duszy. Okrutnie doświadczony przez los. Właściwie z dawnego Saszy, to już mu tylko oczy zostały. Oto co mu przyniosła sława”.
|
Ilekroć myślę o "zmarnowanych" szansach Aleksandra, to odczuwam ból w sercu.
Człowiek, który dostał od losu tak wiele (więcej niż sporo osób) i w zasadzie mógłby mieć świat u swoich stóp, sporo rzeczy utracił - z woli losu i własnej niedojrzałości/złych wyborów.
Gdyby został z Iriną i gdyby tylko docenił jej trud, wówczas połowę cierpienia miałby zaoszczędzone.
Nadto decydując się na zawód aktora, a co za tym idzie - celebryty, godził się na konsekwencje sławy.
Natomiast do drugiej połowy - naprawdę ciężkich i "niezawinionych" doświadczeń losowych zalicza się z pewnością śmierć bliskich, na którą Aleksandr już wpływu nie miał.
Na tę największą z tajemnic ludzkiego istnienia lekarstwa nie ma i większość ludzi prędzej, czy później będzie musiała przez to przejść. Oby jak najpóźniej.
Wygląda na to, że Irina jest o wiele silniejsza psychicznie od Aleksandra. Po tym, jak ją zostawił, ona była w stanie go wspierać, wychowywać syna i nadal krąży wokół Saszy jako taki dobry duszek.
A patrząc tak z zewnątrz, mam wrażenie, że to jej o wiele bardziej zawaliło się życie, kiedy Sasza poprosił o rozwód, niż w przypadku Saszy rozwodzącego się z Nataszą.
Jednak to on sięgnął po środek ostateczny - samobójstwo.
Jedno na szczęście można powiedzieć o Saszy - talentu nie zmarnował.
I w przeciwieństwie do wielu szarych ludzików, jego imię i nazwisko będzie pamiętane długo. A kobiety, mimo upływu lat, nadal będą się zachwycać jego kreacjami filmowymi i teatralnymi (a szczególnie jedną).
Na koniec, życzę Wam i sobie jak najmniej złych wyborów!
Żebyśmy mogły powiedzieć, gdy koniec się będzie zbliżał, cytując Ewę Ewart: "Niczego nie żałuję".
Tosca napisał: | „ Po pierwszej awanturze, jaką mi w Polsce urządziła, a ja jej nie uderzyłem, całkowicie straciłem w jej oczach autorytet. W oczach kobiety Wschodu. Wiadomo już go nie odzyskam. (s.306). Pierwsza żona Jerzego Hoffmana była Ormianką. |
Kobietom wychowanym w bardziej prozachodniej kulturze, odczuwanie respektu przed damskim bokserem (strach przed jego siłą fizyczną owszem, ale nie szacunek) wydaje się nie do pomyślenia, jednak w kontekście kultury Wschodu taka mentalność nie zaskakuje.
W moim przekonaniu mężczyzna, który bije kobiety, nie pokazuje wówczas swojej siły, lecz właśnie słabość. I to w najbardziej prostackim wydaniu.
Podobna sytuacja, jak ta cytowana wyżej z 1 żoną Hoffmana, mogła mieć miejsce z Gromuszkiną - Aleksander w którymś z wywiadów mówił, że celowo doprowadzała go do wściekłości, a gdy tylko na nią rękę podniósł, to natychmiast pokorniała.
Testowała chyba jego wytrzymałość psychiczną i fizyczną. I dopieła celu, doprowadzając do sytuacji granicznej.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Esfir dnia Wto 20:24, 02 Lut 2016, w całości zmieniany 4 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 20:50, 02 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
„ Wygląda na to, że Irina jest o wiele silniejsza psychicznie od Aleksandra. Po tym, jak ją zostawił, ona była w stanie go wspierać, wychowywać syna i nadal krąży wokół Saszy jako taki dobry duszek.”
Szczerze podziwiam tę kobietę. Poświęciła dla niego wszystko ( rzuciła studia, pracę, bo Aleksander sobie tego życzył), i mimo, że on ją tak potraktował nadal go wspiera. Sądzę, że Irina nigdy nie przestała go kochać i bardzo bym chciała, żeby Aleksander do niej wrócił i spróbowali od nowa stworzyć związek, bo tego, co było odbudować się już nie da, zbyt dużo czasu minęło od ich rozstania, a „dwa razy do tej samej rzeki nie można wejść.”
„ W moim przekonaniu mężczyzna, który bije kobiety, nie pokazuje wówczas swojej siły, lecz właśnie słabość. I to w najbardziej prostackim wydaniu”.
Też tak sądzę i choć z natury jestem osobą raczej łagodną i niekonfliktową to dwóch rzeczy nie byłabym w stanie mężczyźnie wybaczyć: po pierwsze zdrady ( uważam, że jest to zwyczajnie, tak po ludzku ohydne), po drugie gdyby partner podniósł na mnie rękę. Nie musiałby uderzyć wystarczyłoby, żeby się zamierzył. Miedzy innymi dlatego właśnie tak mi się nie podoba filmowa wersja Bohuna.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 23:48, 02 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Szczerze podziwiam tę kobietę. Poświęciła dla niego wszystko ( rzuciła studia, pracę, bo Aleksander sobie tego życzył), i mimo, że on ją tak potraktował nadal go wspiera. Sądzę, że Irina nigdy nie przestała go kochać i bardzo bym chciała, żeby Aleksander do niej wrócił i spróbowali od nowa stworzyć związek, bo tego, co było odbudować się już nie da, zbyt dużo czasu minęło od ich rozstania, a „dwa razy do tej samej rzeki nie można wejść.” |
Co do powiedzenia przypisywanego Heraklitowi, zdarzają się wyjątki i przypadki, że małżeństwa się schodzą po raz drugi.
Dlaczego więc Irinie i Saszy miałoby się nie udać?
Szkoda, że projekt sprzed 3 lat ucichł.
Irina jest niesamowita, mało która kobieta byłaby zdolna do takich poświęceń.
Sasza, gdzieś Ty miał rozum i oczy?
Tosca napisał: | Też tak sądzę i choć z natury jestem osobą raczej łagodną i niekonfliktową to dwóch rzeczy nie byłabym w stanie mężczyźnie wybaczyć: po pierwsze zdrady ( uważam, że jest to zwyczajnie, tak po ludzku ohydne), po drugie gdyby partner podniósł na mnie rękę. Nie musiałby uderzyć wystarczyłoby, żeby się zamierzył. Miedzy innymi dlatego właśnie tak mi się nie podoba filmowa wersja Bohuna. | O tak - te 2 rzeczy zdecydowanie są trudne do wybaczenia. Zwłaszcza, że nawet jeśli kobieta wybaczy, to nie będzie mieć pewności, czy się rzecz nie powtórzy.
Sasza Irinę niestety zdradził. Uderzyć, na szczęście nie bił.
Co do Bohuna zdanie mam, jakie mam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 13:24, 03 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
„ Dlaczego więc Irinie i Saszy miałoby się nie udać”?
Esfir, jestem całym sercem za tym, żeby im się udało. Bardzo bym chciała , aby Aleksander wreszcie poszedł po rozum do głowy i docenił to, jak wspaniałą kobietę miał ( i tak na dobrą sprawę ma nadal) u swego boku. Bo Irina czuwa nad Aleksandrem -przynajmniej w moim odczuciu.
„Co do Bohuna zdanie mam, jakie mam”.
Ja też i nadal twierdzę, że Helena nawet nie zdawała sobie sprawy jak ogromny wpływ miała na Bohuna. Gdyby była mądrzejsza potrafiłaby to wykorzystać w pozytywny sposób np. podobnie, jak to zrobiła Oleńka. Jurko zaczynał się dla niej zmieniać na lepsze: ( przestał pić, zrezygnował z wojaczki i kozackiej sławy, aby opiekować się ranną kniaziówną: „ Jak kniaź w zamku, tak ja był na stepie, a dziś co? Ot, siedzę tu i jak rab o dobre słowo u ciebie żebrzę i wyżebrać mogę i nie słyszał go nigdy (…).” Myślę, że wszystko było na dobrej drodze i wystarczyło, aby Helena wykazała trochę dobrej woli. Tylko tyle i aż tyle, ale jej nie było na to stać.
W książce „ Sto dni Hoffmana, czyli jak powstawało „Ogniem i mieczem” znajduje się wypowiedź, pod którą się podpisuję : „ żywo zareagowałem, kiedy jeden z dziennikarzy zapytał Saszę Domogarowa, czy łatwo gra mu się bohatera negatywnego. Negatywnego?! Przecież Bohun to przede wszystkim człowiek nieszczęśliwy, zdradzany po kolei przez tych, którym otwiera swe serce i których uważa za przyjaciół! Tak dzieje się kolejno z Kurcewiczami, potem z Zagłobą, na koniec z Rzędzianem. (…) Zresztą, pod koniec XIX wieku, w latach, gdy nowa powieść historyczna „ Ogniem i mieczem” robiła zawrotną karierę, zdecydowana większość czytelniczek kochała się w Bohunie a nie w Skrzetuskim” (...). s.82.
Dla mnie Bohun też nigdy nie był „czarnym charakterem” tylko szaleńczo zakochanym człowiekiem, który w imię miłości zrobiłby wszystko.
A w kwestii Skrzetuskiego też zdania nie zmienię. Według mnie, nie dorastał Bohunowi do pięt. Jedyną " przewagą" Skrzetuskiego nad Bohunem był fakt, że Jan urodził się szlachcicem,ale to było kwestią przypadku, a nie osobistych zasług. Tymczasem Bohun " rodziców nieświadom" i wszystko zawdzięczał sobie. A ja bardzo cenię takich ludzi.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Śro 16:07, 03 Lut 2016, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 19:52, 03 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Ja też i nadal twierdzę, że Helena nawet nie zdawała sobie sprawy jak ogromny wpływ miała na Bohuna. Gdyby była mądrzejsza potrafiłaby to wykorzystać w pozytywny sposób np. podobnie, jak to zrobiła Oleńka. Jurko zaczynał się dla niej zmieniać na lepsze: ( przestał pić, zrezygnował z wojaczki i kozackiej sławy, aby opiekować się ranną kniaziówną: „ Jak kniaź w zamku, tak ja był na stepie, a dziś co? Ot, siedzę tu i jak rab o dobre słowo u ciebie żebrzę i wyżebrać mogę i nie słyszał go nigdy (…).” Myślę, że wszystko było na dobrej drodze i wystarczyło, aby Helena wykazała trochę dobrej woli. Tylko tyle i aż tyle, ale jej nie było na to stać. |
Szkopuł w tym, że Helcia nie chciała tego wpływy wykorzystać - wolała Jana. Tu na nic świadomość własnego wpływu i dobra wola, skoro Jurko był dla niej odrażający.
Z Oleńką była inna sytuacja - ona naprawdę kochała Andrzeja.
Ach, aż muszę sobie odświeżyć "Potop" - Kmicic, mój główny fav z Trylogii z dziecinnych lat! <3 Zresztą Olbrychski (cokolwiek by o nim teraz nie mówić) był równie fenomenalny w swej roli, co Sasza.
Żaden tam Azja czy Tuhaj-Bej, jeno Kmicic!
Tosca napisał: | W książce „ Sto dni Hoffmana, czyli jak powstawało „Ogniem i mieczem” znajduje się wypowiedź, pod którą się podpisuję : „ żywo zareagowałem, kiedy jeden z dziennikarzy zapytał Saszę Domogarowa, czy łatwo gra mu się bohatera negatywnego. Negatywnego?! Przecież Bohun to przede wszystkim człowiek nieszczęśliwy, zdradzany po kolei przez tych, którym otwiera swe serce i których uważa za przyjaciół! Tak dzieje się kolejno z Kurcewiczami, potem z Zagłobą, na koniec z Rzędzianem. (…) Zresztą, pod koniec XIX wieku, w latach, gdy nowa powieść historyczna „ Ogniem i mieczem” robiła zawrotną karierę, zdecydowana większość czytelniczek kochała się w Bohunie a nie w Skrzetuskim” (...). s.82.
Dla mnie Bohun też nigdy nie był „czarnym charakterem” tylko szaleńczo zakochanym człowiekiem, który w imię miłości zrobiłby wszystko.
A w kwestii Skrzetuskiego też zdania nie zmienię. Według mnie, nie dorastał Bohunowi do pięt. Jedyną " przewagą" Skrzetuskiego nad Bohunem był fakt, że Jan urodził się szlachcicem,ale to było kwestią przypadku, a nie osobistych zasług. Tymczasem Bohun " rodziców nieświadom" i wszystko zawdzięczał sobie. A ja bardzo cenię takich ludzi. |
Mądrze prawi Pan Hoffman.
Bohun to postać bajroniczna. Troszkę taki Giaur w warunkach polsko-ukraińskich.
Przydałoby się pogrzebać w bibliotekach/archiwach i dorwać listy czytelniczek do Sienkiewicza sprzed ponad stulecia.
To byłaby nader interesująca lektura.
Skrzetuski mnie aktualnie ani ziębi ani grzeje, nic się nie poradzi na to, że Helcia wybrała jego (a w zasadzie to Pan Henryk).
Wiadomo, że jako postać i kandydat na eee... ukochanego (męża już niekoniecznie) ustępuje Bohunowi.
Natomiast jest inna postać z "OiM", której nie znoszę na poziomie moralnym (na płaszczyźnie literackiej bywa zabawna), a mianowicie: Rzędzian.
Taki cwaniaczek, co wszędzie szuka korzyści dla siebie i zawsze na cztery łapy spadnie. Uparcie podkreśla swoje szlachectwo, a zachowuje się tak, jakby mu słoma z butów wystawała.
Jego zachowanie wobec Bohuna (szczególnie jego "prośba" pod koniec książki, dobrze, że Skrzetuski zachował się tutaj przyzwoicie) było karygodne.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Esfir dnia Śro 19:55, 03 Lut 2016, w całości zmieniany 3 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 21:06, 03 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
„Z Oleńką była inna sytuacja - ona naprawdę kochała Andrzeja.”
Owszem, ale to się wcale sielankowo nie zapowiadało, bo przecież to dziadek Oleńki postawił ją przed alternatywą Kmicic, albo klasztor. Niezbyt ciekawa perspektywa, nie sądzisz? Na szczęście Oleńka miała znacznie więcej rozumu niż Helena i skończyło się tak, jak się skończyło.
„ Mądrze prawi Pan Hoffman”.
Drobne sprostowanie. To akurat nie są słowa J. Hoffmana tylko Krzysztofa Łukaszewicza, który jest autorem książki „ Sto dni Hoffmana, czyli jak powstawało Ogniem i mieczem.”
„Bohun to postać bajroniczna. Troszkę taki Giaur w warunkach polsko-ukraińskich”.
I między innymi za to go kocham <3 <3.
„Skrzetuski mnie aktualnie ani ziębi ani grzeje, nic się nie poradzi na to, że Helcia wybrała jego (a w zasadzie to Pan Henryk)”.
A mnie Skrzetuski wybitnie negatywnie działa na nerwy. Wielokrotnie już pisałam dlaczego więc nie będę się powtarzała. Natomiast co do Rzędziana zgadzamy się co do joty.
„Przede wszystkim Rzędzian jest wyrachowany i interesowny w każdym przedsięwzięciu ( a ja bardzo nie lubię ludzi, którzy nigdy nie zrobią dla nikogo niczego, jeśli nie widzą w tym swojej korzyści), do tego jest mściwy, wredny i kłamie jak z nut. Chce się koniecznie odegrać na Bohunie, ale na szczęście Skrzetuski ma choć tyle przyzwoitości, że krzyżuje jego plany. Poza tym, Rzędzian, podobnie jak Skrzetuski, jest zadufany w sobie z powodu szlacheckiego pochodzenia: „ Ja nie jestem żaden chłop, jeno szlachcic, ubogi, ale herbowy”; gardzi Bohunem, Burłajem oraz innymi Kozakami, wykorzystując na każdym kroku ich przyjaźń i gościnność.
Do tego jeszcze dochodzi proces z Jaworskimi o gruszę na miedzy- przez pół wieku kłócić się z sąsiadami o taką błahostkę, angażować mnóstwo sił i środków- żałosne, ale to tylko pokazuje zawziętość całej tej rodzinki i ich chęć postawienia na swoim za wszelką cenę.
A tak swoją drogą to bardzo dziwię się Bohunowi, że tak łatwo zaufał Rzędzianowi i zdradził mu miejsce ukrycia Heleny ( biedny Jurko był wtedy ciężko ranny, pewnie miał gorączkę i nie myślał logicznie- innego racjonalnego wytłumaczenia nie widzę); przecież wiedział, że to sługa Skrzetuskiego. Krótko mówiąc, Rzędzian (wszystko jedno który) to według mnie wyjątkowo paskudny typ i doprawdy nie wiem, co się czytelnikom/ widzom w nim podoba.”
Zacytowałam własny post z tematu „ Ogniem i mieczem” str.20), bo nie chciało mi się drugi raz tego pisać.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Śro 21:08, 03 Lut 2016, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 23:42, 03 Lut 2016 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Owszem, ale to się wcale sielankowo nie zapowiadało, bo przecież to dziadek Oleńki postawił ją przed alternatywą Kmicic, albo klasztor. Niezbyt ciekawa perspektywa, nie sądzisz? Na szczęście Oleńka miała znacznie więcej rozumu niż Helena i skończyło się tak, jak się skończyło. |
Oboje się sobie spodobali od pierwszego spotkania, więc już dobry początek mieli. A że Jędruś sobie potem zbytnio pofolgował i na niełaskę Oleńki zasłużył, to już insza inszość.
Jeśli miałabym do wyboru: Kmicic albo klasztor, to wiadomo, co, a raczej kogo bym wybrała.
Tosca napisał: | Drobne sprostowanie. To akurat nie są słowa J. Hoffmana tylko Krzysztofa Łukaszewicza, który jest autorem książki „ Sto dni Hoffmana, czyli jak powstawało Ogniem i mieczem.” |
Szkoda. A książka warta kupna? Są tam cytaty z wypowiedzi Hoffmana, czy tylko omówienie metod pracy i charakteru Hoffmana przez Łukaszewicza? I ile tam Saszy?
Tosca napisał: | A tak swoją drogą to bardzo dziwię się Bohunowi, że tak łatwo zaufał Rzędzianowi i zdradził mu miejsce ukrycia Heleny ( biedny Jurko był wtedy ciężko ranny, pewnie miał gorączkę i nie myślał logicznie- innego racjonalnego wytłumaczenia nie widzę); przecież wiedział, że to sługa Skrzetuskiego. Krótko mówiąc, Rzędzian (wszystko jedno który) to według mnie wyjątkowo paskudny typ i doprawdy nie wiem, co się czytelnikom/ widzom w nim podoba.” |
Również mnie to zastanawia i zwalam na gorączkę oraz ogólne wyczerpanie Bohuna. Jednak z drugiej strony - dopiero co Zagłoba go zdradził, a Horpyna ostrzegała przed zdrajcą. Powinien Jurko być ostrożniejszy.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Esfir dnia Śro 23:45, 03 Lut 2016, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|