 |
www.domogarov.unl.pl - FORUM Forum polskiej nieoficjalnej strony poświęconej twórczości aktora Aleksandra Domogarova
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Scarlett.
Kompan
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 249
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 3 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 1:03, 30 Lip 2013 Temat postu: |
|
|
My też nie, i Sasza raczej też, ale jak to u niego, zawsze musi być ciekawie
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hanna
Kompan
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wolne Miasto Gdańsk
|
Wysłany: Wto 1:07, 30 Lip 2013 Temat postu: |
|
|
Z pytaniem o związki proszę na offf
Staramy się kochanie być merytoryczne w wątkach
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
julijka26
Kompan
Dołączył: 22 Sty 2009
Posty: 270
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Wto 1:10, 30 Lip 2013 Temat postu: |
|
|
Hanna napisał: | Z pytaniem o związki proszę na offf
Staramy się kochanie być merytoryczne w wątkach  |
Hahhahhahhahahhahahahaha sory ale od kiedy? Przeciez tu jest burdello jak sie patrzy. Nie no serio dobry zart <3
Post został pochwalony 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hanna
Kompan
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wolne Miasto Gdańsk
|
Wysłany: Wto 1:26, 30 Lip 2013 Temat postu: |
|
|
Serio.
Od kiedy jest wątek na off.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Hanna
Kompan
Dołączył: 31 Lip 2012
Posty: 1245
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Wolne Miasto Gdańsk
|
Wysłany: Czw 11:55, 24 Paź 2013 Temat postu: |
|
|
[link widoczny dla zalogowanych]
Opublikowany dzisiaj wywiad z Saszą dla Rosyjskiej Gazety" wydawanej na Białorusi.
Wydaje się, że w swoim czasie, dwadzieścia lat temu, [on] zyskał uznanie publiczności uznanie głownie dzięki swojej wyrazistej powierzchowności i zagranym rolom serialowym. Jednak, po rozmowie z artystą narodowym Rosji, który w tym roku skończył 50 lat, jesteśmy przekonani, że sekret ogólnonarodowego sukcesu artysty Domogarowa, tkwi zupełnie gdzie indziej.
Aleksandrze Juriewiczu, jak odebraliście to, że w dniu waszych urodzin złożył wam życzenia Aleksander Łukaszenka?
Było to dla mnie ogromne i bardzo miłe zaskoczenie. Rzeczywiście, wiele było w Mińsku przeżyć, wiele było pracy/zdjęć, chociażby serial Zonnetau, gdzie zagrałem Charalda, skomplikowanego człowieka, który żył w swoim, odrębnym czasie.
A czy was to nie dotyczy? W waszym życiu wiele się zdarzyło przez przypadek...
Nie mogę powiedzieć, żebym był fatalistą do szpiku kości, ale tak, macie rację.
Przypadkiem dostałem się do szekspirowskiej szkoły teatralnej, a nie w [tu nazwa] i MCHAT, miałem wtedy 16 lat i nie rozumiałem, na czym polega różnica między "szkołami" [chyba w sensie różnicy warsztatowej] ale okazało się, że wybrałem właściwie..
Przypadkowo trafiłem do Drużyniny na udźwiękowienie drugich Gardemarinów - a potem kontynuowałem już "w kadrze".
I polski reżyser Jerzy Hoffman, wybierając aktora do swojej epopei OiM, zapraszał zupełnie innych artystów, ale w stosiku kaset na wierzchu leżała kaseta ze mną - i zagrałem Bohuna...
A z jakim uczuciem wspominacie Damę Kameliową z końca lat 80, swoją pierwszą dużą rolę teatralną?
Do Teatru Armii przyszedłem, żeby odsłużyć wojsko i przez półtora roku powinienem był grać sceny zbiorowe, ale reżyser proponował role i zostałem razem z ...[nazwiska] . Wówczas w teatrze zebrała sie bardzo mocna męska grupa.
Ale do roli pięknego Duwala wybrali właśnie was...
Wiecie - powierzchowność to rzecz przejściowa, nietrwała. Oczywiście jestem jej wdzięczny za wiele ról, początkowo nawet się nad tm nie zastanawiałem - jest twarz, to jest. Jeśli jednak stajesz się zakładnikiem sytuacji, w której i kino i teatr starają się wykorzystywać tlko twarz - dziękuję mamie i tacie ! - ciągle mam ochotę powiedzieć, że oprócz nosa, uczu, policzków i oczu mam coś jeszcze w głębi. Stąd wzięły się role Niżyńskiego, Cirano, doktora Jekkyla.
Czy nos Cirano nie był przypadkiem ostatecznym/przeważającym argumentem, żeby wziąć tę rolę? " No nareszcie nie piękniś"
Tak, to wywołało szepty w teatrze, jakim cudem Domogarow do tego?
Ale przez te 11 lat, kiedy szedł spektakl, potrafiliśmy udowodnić, że Cirano nie jest potworem, a powierzchowność nie ma nic wspólnego z sercem i duszą.
Zresztą to nie o nos chodziło. Chciałem to zagrać, ponieważ dla mnie nie Romeo i Julia, a właśnie Cirano jest największą sztuką o miłości i relacjach między kobietą i mężczyzną. Uważam Cirano za postać tragiczną i jednocześnie okrutną - posłał na śmierć czterech ludzi, włącznie z samym sobą.
Cirano, Wacław Niżyński, wujaszek Wania z niedawnego spektaklu Konczałowskiego - wszystko to ludzie o cienkiej, nerwowej psychice. Czy właśnie dlatego te postaci są wam bliskie?
Mnie interesuje "chemia" cierpiącego człowieka. Co takiego zdarzyło się ww wnętrzu Niżyńskiego, tancerz, którego ludzie nazywali bogiem, jak trzeba było upaść, rozbić się, żeby nic nie zostało z osobowości...
W tym przedstawieniu był prawdziwy nerw. Ludzie, którzy widzieli mnie na scenie, pytali potem z ciekawością, ile czasu potrzebuję, żeby "wrócić", zatrzymać się - w istocie potrzebowałem pół godziny i było to zmęczenie fizyczne.
Przez ostatnie 10 lat nie miałem roli roli, która byłaby lekka - "ot, pobędę tu trzy godzinki i wszystko" - ani jednej! Wszystkie emocjonalnie i energetycznie kosztowne do granic możliwości.
Zawsze "właczacie" uczucia wchodząc na scenę?
Z "zimnym nosem" jak mówią aktorzy nie wolno w ogóle pojawiać się przed widzami! Nie mam i nie miałem ani jednej roli, w której bym sobie na to pozwolił. Jeśli przyjechałeś " z telewizora", ze zdjęć - tutaj się uprawdopodabniasz/weryfikujesz. Teatr to papierek lakmusowy.
Czy były takie momenty w kinie, kiedy przyjęliście rolę wiedząc, że ona nie wymaga poważnych wysiłków?
Były dwie roboty, kiedy po prostu pomyliłem się wybierając materiał. Tylko dwie. Nie życzę tego wrogowi - chodzić do pracy z uczuciem "niech mnie ktoś dobije!" Nigdy więcej. I nie chcę tych pieniędzy, jeśli czuję, że to pozorowanie, gram epizod, który i tak pochlastają i z mojej pracy nic nie zostanie.
Kiedyś powiedzieliście, że wcielić się "w skórę" i przeżyć czyjeś życie, to dla was przyjemność.
Kiedy przygotowywałem się do roli Niżyńskiego, to przekopałem takie ilości literatury, że mógłbym pracę naukową o sztuce baletowej napisać.
Teraz kręcimy serial pt. "Bohater" - 1919 rok, wojenny komunizm, człowieka z carskiej policji śledczej ściągają do współpracy przy organizowaniu MUR. I teraz wiem tyle o kryminałach[?] tamtych czasów [tu jakiś idiom określający konkretną postać], o [nazwisko] który złapał Lenina, zdjął z niego futro, płaszcz, zabrał brauning, samochód i wypuścił, chociaż mógł zawrócić koło historii. Interesujesz sie materiałem, zagłębiasz się w niego i już wiesz, jak i dlaczego tak mówisz, a nie tylko "bleblasz' tekst. I to jest interesujące!
Uważa się, że w kinie trudniej stworzyć całość, niż w teatrze. Praca nie idzie chronologicznie, epizody kręci się chaotycznie
Jeśli wiesz, kogo chcesz ulepić, jeśli czytając scenariusz wyobrażasz sobie człowieka tam opisanego i poważnie traktujesz swój zawód, to wszystko jedno czy kręcisz koniec, środek czy początek, jeśli wiesz, kogo "rysujesz".W teatrze dajesz dużo więcej i mocnej. W kinie rozkładasz to na minuty, ujęcia, duble - potem czekasz pół godziny na światło. A tu o gdz. 19 wychodzisz na scenę i nie ma minut - są trzy godziny przed widzem.
Zawód wymaga od aktora mnóstwa rzeczy oprócz gry - wy jeździliście konno, fechtowali, bili się, teraz śpiewacie w teatrze...
Z jazdą konną jest tak jak z jazdą na rowerze - raz się nauczysz i nie zapomnisz jak to się robi. Inna rzecz, że koń to żywa istota, nie maszyna i trzeba się z nim zaprzyjaźnić i przyzwyczaić do siebie.
"Żelazem" co prawda dawno nie machałem, ale myślę, że dałbym radę,choć może nie tak pięknie jak w OiM.
Jeśli chodzi o muzykę, to nie mogę sobie wybaczyć do dziś, że nie przykładałem się do lekcji fortepianu w szkole muzycznej!
Teraz gramy w teatrze J&H - bardzo skomplikowany spektakl, gdzie muszę grać dwóch ludzi w jednym - trzeba się orientować jak wyodrębnić każdego z nich przy pomocy głosu, ruchu, jak każdego z nich śpiewać. Moi bohaterowie tam wiszą, biegają i skaczą,wywracają[?]...
Zawsze porównuję przedstawienie muzyczne do rozładowania wagonu węgla...
Czy nie macie wrażenia, że ostatnio sztuka teatralna i kinowa wymagają od aktora mniej psychologii i przenikania w postać a więcej umiejętności fizycznych?
Nie. Istnieją różne teatry, różne sposoby wyrażenia siebie na scenie.. Tak jest więcej inscenizacji, opartych na fizyczności, jest tam dużo tańca i plastyki. Ja jednak chcę przychodzić do teatru i współprzeżywać/ współodczuwać, a nie myśleć nad rozwiązaniem rebusów, które mi zadają.
Jesteście rozczarowany, że wasz syn nie został aktorem?
Oczywiście, że nie jestem. On robi klipy, kręci, montuje, zdecydowanie to chłopak kina, któremu podobają się jakieś tam nowe linie kadru, jakieś nowinki techniczne. Na szczęście jest maksymalistą, nie umie robić źle/słabo, więc jeśli kiedykolwiek zajmie się kinem psychologicznym, to myślę, że to też będzie dobre.
Macie opinię człowieka zamkniętego w sobie, samotnika. Podtrzymujecie tę opinię, mieszkacie sam, w domu 30 km od Moskwy...
Tylko podtrzymuję mity stworzone przez dziennikarzy o mojej skrytości, zadufaniu. Obrzydło mi udowodnianie, że nie jestem osłem.
Wyjechałem dlatego, że dłużej już nie mogłem oddychać miejskim powietrzem i chcę żyć za wysokim murem, żeby nie przychodzili do mnie ci, których nie chcę widzieć.
Dla swoich przyjaciół jestem zawsze otwarty, mam wspaniałe towarzystwo, razem nam dobrze i wesoło.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Kate
Kompan
Dołączył: 16 Cze 2015
Posty: 497
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Poznań
|
Wysłany: Pią 11:45, 03 Lip 2015 Temat postu: |
|
|
Ciekawe wywiady! Muszę przyznać, że właśnie tak go sobie wyobrażam prywatnie, że potrafi się na kogoś "wydrzeć" i w ogóle. Przy nim naprawdę trzeba mieć stalowe nerwy
Co do jednego z wywiadów nie zrozumiałam jednego fragmentu: co on miał na myśli mówiąc, że marzył o córce i ta córka siedzi teraz obok niego?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|