 |
www.domogarov.unl.pl - FORUM Forum polskiej nieoficjalnej strony poświęconej twórczości aktora Aleksandra Domogarova
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pią 22:43, 29 Paź 2021 Temat postu: |
|
|
Teoretycznie książkowy Bohun mógłby być synem jakiegoś drobnego szlachetki, ale też uważam, że raczej nieślubnym, gdyż inaczej znane byłoby oficjalnie jego pochodzenie, a on nie musiałby służyć u Kurcewiczów i być postrzegany jako znajda i ktoś niższy stanem.
Rzeczywisty Iwan Bohun był być może synem drobnego szlachcica Fiodora Bohuna, ale tutaj, o ile wynika to z przekazów, było to chyba ślubne pochodzenie. Jednak jak się wydaje, jego początkowa historia życiowa była nieco inna niż książkowego Jurka.
Raczej nie był to przypadek Izabeli de domo de Vallombreuse primo et ultimo voto de Sigognac.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 9:38, 30 Paź 2021 Temat postu: |
|
|
Uważam, że Bohun mógł mieć szlacheckie pochodzenie ( i to jak najbardziej z prawego łoża), a jego rodzice mogli zginąć, matka mogła umrzeć przy porodzie ( Sienkiewicz ma obsesję na punkcie pozbawiania swoich bohaterów rodziców, zwłaszcza matek) więc tak samo mogło być w przypadku Jurka, a księgi parafialne mogły ulec zniszczeniu ( mało to wtedy było pożarów, napadów tatarskich? A czambuły równały wszystko z ziemią). Dla mnie Jurko nie jest w niczym gorszy od Jana czy Jacka. U Tołstoja też mi się podoba, że Nikita i Afońka są sobie równi pochodzeniem.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Sob 20:38, 30 Paź 2021 Temat postu: |
|
|
Dla Ciebie Bohun może nie być gorszy, ale w świetle ówczesnych standardów jako osoba o nieznanym pochodzeniu Jurko był postrzegany jako gorszy od tych, którzy legitymowali się szlacheckim pochodzeniem. Takie czasy.
Natomiast co do Tołstoja, zgoda. Miło, że obaj panowie byli książętami, mieli więc równe prawa w walce o rękę Heleny.
W Kapitanie Fracasse obaj rywale byli arystokratami, jednak nie da się ukryć, że książę de Vallombreuse miał przewagę z racji tytułu książęcego. Jednak Izabela wiedziała, kogo wybrać.
Trójkąty miłosne są popularne w literaturze, ale w sumie złapałam się na tym, że w Trylogii Muszkieterskiej takowego nie było wśród głównych bohaterów (miłostek dworskich Anny Austriackiej i Ludwika XIV nie liczę).
Generalnie w tych książkach Dumasa, które czytałam, nie ma takich typowych rywalizacji dwóch facetów o jedną kobietę. Jedyny silny trójkąt występował w HMC.
To dobrze, bo ileż można powielać ten schemat.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Nie 17:34, 31 Paź 2021 Temat postu: |
|
|
Esfir napisał: | Dla Ciebie Bohun może nie być gorszy, ale w świetle ówczesnych standardów jako osoba o nieznanym pochodzeniu Jurko był postrzegany jako gorszy od tych, którzy legitymowali się szlacheckim pochodzeniem. Takie czasy. |
To tylko świadczy, jak te "standardy" były beznadziejne i oby nigdy nie wróciły. Izabela miała więcej rozumu od Heleny, bo jednak wybrała tego, który stał niżej w hierarchii społecznej, ale go dłużej znała ( barona a nie księcia)i miał o wiele lepszy charakter. A Helena wolała polecieć na faceta, o którym właściwie nic nie wiedziała, bo był bogatym szlachcicem.
A książę de Vallombreuse senior to doskonały przykład człowieka, który w młodości uległ konwenansom i później gorzko tego żałował ( całe szczęście, że u T. Gautiera wszystko skończyło się szczęśliwie).
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Nie 21:24, 07 Lis 2021, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
EMockingbird
Kompan
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 1302
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 14:44, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Esfir napisał: | Dla Ciebie Bohun może nie być gorszy, ale w świetle ówczesnych standardów jako osoba o nieznanym pochodzeniu Jurko był postrzegany jako gorszy od tych, którzy legitymowali się szlacheckim pochodzeniem. Takie czasy. |
A Helena wolała polecieć na faceta, o którym właściwie nic nie wiedziała, bo był bogatym szlachcicem. |
Zdaję sobie sprawę, że (chyba) nikt tutaj nie lubi Heleny Nimfy Błotnej Kurcewiczówny, ale... Helena BAŁA SIĘ Jurka, czy miała podstawę czy nie to już kwestia na inną dyskusję. Dobrze wiecie, że jestem team Bohun całym serduszkiem, ale patrząc obiektywnie... dlaczego Helena miała wybrać "Kozacką najdę", której się bała, która uwielbiała jej rodziną, choć wydaje mi się, że Helenę i jej ciotkę i kuzynów niewiele łączyło, ich być może też się bała. Dostała szansę wyjazdu z domu, z mężem, który miał szansę zapewnić jej dobry byt, który może rzadko bywałby w domu (a czemu nie miałby być to plus?). Nie znała go, ale umiał postawić się jej ciotce. Być może dla tej 18-letniej w sumie dziewczyny to było coś SUPER.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ada
Kompan
Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 13135
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 15:05, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
O tak. Ptaszyno.
Czy Helena miała rację czy nie w kwestii postrzegania Bohuna to już jest inna sprawa. Bała się go i była nastolatką. Co z tego, że ją kochał. Ona miała prawo go odrzucić. Jak to zrobiła to tylko świadczy o jej braku wychowania. Ale jakie ona miała wzorce? Jednak to,że Bohun gotów był jej nieba przychylić nie obligowało ja do tego,że musi go chcieć.
Z ciekawostek historycznych.
Jak dobrze wiecie kiedyś kobieta musiała mieć posąg by wyjść za mąż. Inaczej nie było o tym mowy. W dodatku to co kobieta miała przed ślubem po ślubie stawało się własnością mężczyzny. Nawet jeśli kobieta była wielka dziedziczką to np firma po tatusiu stawała się własnością męża. Tak samo dzieci. Ale na naszych ziemiach panowała tradycja by przyszły małżonek obdarowywał oblubienicę wianem. Było to zabezpieczenie kobiety w razie śmierci męża. I na jej własne wydatki. W Anglii np kobiety traciły tytuł i dom jeśli nie urodziły mężowi męskiego potomka, który to wszystko dziedziczył. I nas kobieta zachowywała swój status.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 15:42, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Helena uroiła sobie, że Jurko stanowi dla niej zagrożenie, nienawidziła go i gardziła nim, w dodatku nie miała żadnych oporów przed tym, by zrobić z niego potwora, który dybie na jej cnotę, choć wcale tak nie było. Jurko nigdy nie przystawiał się do niej jak Azja do Ewki w tym lamusie, nigdy nie robił dwuznacznych uwag jak Marcjan. A Helena była zimna, podła, wyrachowana i myślała tylko o sobie, wcale nie kochała Jana. Zobaczyła faceta z kasą i herbem więc postanowiła wziąć go na litość, udając biedną, skrzywdzoną sierotkę.
A Jurko był w Rozłogach od lat i gdyby choć raz szczerze z nim porozmawiała, o tym, że źle się tu czuje to Bohun na pewno by ustawił Kucewiczów do pionu ( jestem przekonana, że zasługą Jurka było to, że w Rozłogach Helena "leży i pachnie", a ciotka nawet nie próbuje zagonić jej do jakiejkolwiek pracy, mimo że kniahini jest osobą skąpą i darmową służącą na pewno by nie pogardziła).
Fakt, że Helena była nastolatką wcale jej nie tłumaczy, bo niejedna dziewczyna w jej wielu miała już męża i dzieci ( w tamtych czasach 17-18 lat to było staropanieństwo) i gdyby nie Jurko na podorędziu ludzie wytykaliby ją palcami.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Wto 17:07, 09 Lis 2021, w całości zmieniany 6 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ada
Kompan
Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 13135
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 15:47, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Dlatego napisałam powyżej Tosco czy Helena miała rację czy nie bać się Bohuna to już inna sprawa. Ja mimo wszystko na jej miejscu też bym się bała i była sceptyczna wobec niego. Jednak miała prawo od odmowy.
Nie ważne czy Bohun był dobry czy nie. Czy kochał ją czy tylko pożądał. Dziewczyna była zmuszana do zamążpójścia za niego.
Wyszlabyś za kogoś tylko dlatego,że rodzice by Ci kazali? Lub z wdzięczności? W dzisiejszych czasach masz prawo wyboru i życia jak chcesz.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 15:54, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Ada napisał: | Ja mimo wszystko na jej miejscu też bym się bała i była sceptyczna wobec niego. |
A ja nie, prędzej wyszłabym za Jurka, którego znam od lat, niż za jakiegoś szlachciurę, który przyplątał się do domu 2 godziny temu i twierdzi, że mnie kocha.
Ada napisał: | Wyszłabyś za kogoś tylko dlatego,że rodzice by Ci kazali? Lub z wdzięczności? |
Pewnie, a wiesz czemu? Bo na pewno byłby to ktoś w typie moich ulubieńców.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Wto 15:59, 09 Lis 2021, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ada
Kompan
Dołączył: 22 Cze 2017
Posty: 13135
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 31 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 16:04, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
To podziwiam Cię. Ja taką altruistką nie jestem. Nie wyszlabym za kogoś za namową lub z wdzięczności.
A mnie osobiście chodzi o wolność i wybór kazdej kobiety. Czy wybiera mądrze czy głupio. To jej prawo do wyboru.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Wto 16:09, 09 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Z wdzięczności to wyszła za mąż przede wszystkim Helena, bo co ona o Janie wiedziała? Fakt, że jej pomógł nie oznacza jeszcze, że ma mu padać z wdzięczności do stóp i wychodzić za niego za mąż. Ona tak naprawdę nie wiedziała w co się pakuje,bo w swojej naiwności była przekonana, że jak facet jest bogatym szlachcicem to będzie idealnym mężem, a tymczasem Jan ją po prostu całkowicie zdominował i zamknął w domu razem z przychówkiem. Helena zgotowała sobie koszmar, ale musiała siedzieć cicho, bo w tamtych czasach kobieta nie miała prawa się skarżyć tylko musiała " pokornie dźwigać swój krzyż", bo " taka kobieca dola."
Edycja:
Myślisz, Ado, że chciałabym użerać się z takim teściem np. jak stary Nowowiejski? A w życiu! Poprosiłabym Adama, żebyśmy się wynieśli jak najdalej, to samo dotyczyłoby Rozłogów, gdybym była na miejscu Heleny, też bym się stamtąd wyniosła, ale razem z Jurkiem i zaczęła życie od nowa.
Z Jackiem nie byłoby takiego problemu, bo ksiądz Woynowski zapewne większą część czasu spędzałby na plebanii, ale zawsze byłby u nas mile widziany np. na niedzielnym obiedzie po mszy.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Czw 13:31, 11 Lis 2021, w całości zmieniany 4 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
EMockingbird
Kompan
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 1302
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Śro 15:34, 10 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Tosco, oskarżasz Jana o zamknięcie Heleny w domu… a powiedz mi, co innego miała robić? Jurko nie zamknąłby jej w domu? Powinni zabierać ją ze sobą na poselstwo czy wojaczki? Dopiero IIWŚ zmieniła nastawienie świata do roli kobiety, ale przecież jeszcze w latach 50 i 60 był szalenie „modny” model, gdzie facet tyra od świtu do nocy, a kobieta ogarnia dom, dzieci i wszystko inne. Mówisz o tym, ze poprosiłabym o wyprowadzkę… ale zwróć uwagę, że społeczeństwo nie przemieszało się od tak w tamtych czasach, takie wyprowadzki to również nowość w społeczeństwie. Wydaje mi się, że w swojej krytyce Heleny i Jana, zapominasz o różnicach kulturowych jakie nastąpiły.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Tosca
Kompan
Dołączył: 09 Cze 2014
Posty: 7989
Przeczytał: 4 tematy
Pomógł: 21 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 13:19, 11 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Do wyprowadzki na pewno by doszło, bez względu na to, za kogo by Helena wyszła. Nie wyobrażam sobie, żeby Jurko po ślubie z nią został w Rozłogach. To samo dotyczy Adama Nowowiejskiego, który nie miał dobrych relacji z ojcem i na pewno wolałby pójść "na swoje". Jaremkę Skrzetuskiego najbardziej boli to, że nie ma swojego miejsca, tylko musi się zapożyczyć u kolegów z chorągwi, żeby wynająć pokój, w którym może pobyć sam na sam z Anusią Kmicicówną. Młodzi od zawsze chcą być "u siebie", nawet za cenę wzięcia kredytu hipotecznego na kilkadziesiąt lat jak dzisiaj, byle nie gnieździć się w jednym pokoju w mieszkaniu rodziców męża/ żony ( w zależności od tego, kto miał lepsze warunki mieszkaniowe) jak to było jeszcze w latach 90' więc nie opowiadaj mi o różnicach kulturowych, bo chęć posiadania własnego kąta tkwi w człowieku od zawsze, bez względu na to, czy mamy wiek XVII czy XXI.
A przesiadywanie w domu i czekanie na powrót pana męża to koszmar, bo żadne prezenty ani dobrobyt nie zastąpią bliskości. Współcześnie też mamy wielu odpowiedników Skrzetuskiego: pracoholików, którzy najchętniej by zamieszkali w miejscu pracy lub niemal bez przerwy przebywają w delegacjach, na szkoleniach itp. a ich żony/partnerki ( traktowane jak ładny dodatek do mężczyzny) siedzą same w domach i dla zabicia czasu przesiadują u fryzjera, kosmetyczki lub chodzą na zakupy, bo nie mają nic innego do roboty. Bywa, że nawet nie mogą pracować, bo pan mąż sobie tego nie życzy. Pozornie mają wszystko, a ich życie wydaje się idyllą tylko szkoda, że to jedynie piękna fasada zupełnie jak pozornie idealne życie Heleny i Jana.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tosca dnia Czw 13:33, 11 Lis 2021, w całości zmieniany 4 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Esfir
Kompan
Dołączył: 16 Sty 2016
Posty: 1437
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 14:16, 11 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Pozornie mają wszystko, a ich życie wydaje się idyllą tylko szkoda, że to jedynie piękna fasada zupełnie jak pozornie idealne życie Heleny i Jana. | Czemu zakładasz, że życie Heleny i Jana to idealna fasada tylko na pokaz? Kto wie, może oni są ze sobą szczęśliwi.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
EMockingbird
Kompan
Dołączył: 03 Wrz 2018
Posty: 1302
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Czw 15:36, 11 Lis 2021 Temat postu: |
|
|
Tosca napisał: | Do wyprowadzki na pewno by doszło, bez względu na to, za kogo by Helena wyszła. Nie wyobrażam sobie, żeby Jurko po ślubie z nią został w Rozłogach. To samo dotyczy Adama Nowowiejskiego, który nie miał dobrych relacji z ojcem i na pewno wolałby pójść "na swoje". Jaremkę Skrzetuskiego najbardziej boli to, że nie ma swojego miejsca, tylko musi się zapożyczyć u kolegów z chorągwi, żeby wynająć pokój, w którym może pobyć sam na sam z Anusią Kmicicówną. Młodzi od zawsze chcą być "u siebie", nawet za cenę wzięcia kredytu hipotecznego na kilkadziesiąt lat jak dzisiaj, byle nie gnieździć się w jednym pokoju w mieszkaniu rodziców męża/ żony ( w zależności od tego, kto miał lepsze warunki mieszkaniowe) jak to było jeszcze w latach 90' więc nie opowiadaj mi o różnicach kulturowych, bo chęć posiadania własnego kąta tkwi w człowieku od zawsze, bez względu na to, czy mamy wiek XVII czy XXI.
A przesiadywanie w domu i czekanie na powrót pana męża to koszmar, bo żadne prezenty ani dobrobyt nie zastąpią bliskości. Współcześnie też mamy wielu odpowiedników Skrzetuskiego: pracoholików, którzy najchętniej by zamieszkali w miejscu pracy lub niemal bez przerwy przebywają w delegacjach, na szkoleniach itp. a ich żony/partnerki ( traktowane jak ładny dodatek do mężczyzny) siedzą same w domach i dla zabicia czasu przesiadują u fryzjera, kosmetyczki lub chodzą na zakupy, bo nie mają nic innego do roboty. Bywa, że nawet nie mogą pracować, bo pan mąż sobie tego nie życzy. Pozornie mają wszystko, a ich życie wydaje się idyllą tylko szkoda, że to jedynie piękna fasada zupełnie jak pozornie idealne życie Heleny i Jana. |
Do wyprowadzki by doszło, albo i nie. Dzisiaj, żeby się wyprowadzić potrzebujesz tylko pieniędzy i chęci. Kiedyś potrzebowałaś również zgody. To nie tak, że pakowałaś walizkę i "hajda stąd". Jeśli byłaś właścicielem ziemskim nie mogłaś ot tak opuścić swojej ziemi, a gdybyś to zrobiła to nie zostałoby Ci nic. I gdzie byś poszła? Była właścicielka ziemna na służbę do innego właściciela ziemskiego? Upadek w statusie i majątku, na który wtedy podejrzewam, tylko zdesperowani się decydowali. To nie tak, że po prostu szukałaś pracy w biurze w innym mieście i pozycja lekarza w Gdańsku była taka sama jak pozycja lekarza w Łodzi.
Piszesz o tym, że Jaremka zapożycza się u kolegów - właśnie o tym mówię. Gdyby ktoś dobrowolnie zrezygnował ze swojego majątku i dziedzictwa to żyłby na kredyt u znajomych, "zebrałby".
Dzisiejsza "cena kredytu hipotecznego" to mniejszy koszt niż odcięcie się od majątku 300 lat temu.
Być może dla Ciebie przesiadywanie w domu i czekanie na powrót męża to koszmar, ale biorąc pod uwagę liczbę aranżowanych małżeństw jestem pewna, że wiele kobiet było zadowolonych z wygodnego życia, możliwości bycia panią siebie przez chwilę i niewidywanie męża, którego być może w lepszych sytuacjach się szanowało. Jesteś Idealistką, Tosco, a przynajmniej tak Cię widzę i szanuję Cię za to, ale moja dość pesymistyczna i pragmatyczna dusza nie może się z Tobą zgodzić. Jasne, porywy "bohaterstwa", gdzie walczy się ustalonym porządkiem rzeczy, tradycją i okowami społecznymi są miodem na moje serce, ale realnie człowiek częściej wybierze pójście z prądem i wykorzystanie jak najlepiej swojej sytuacji, niż walkę z wiatrakami. XVII wieku kobieta zajmowała się gospodarstwem domowym, prowadziła małą politykę z innymi kobietami, podpowiadała mężowi, ale nie zostawała heroiną wojenną, ani posłanką.
Poza tym, proszę, nie zapominaj, że to co dla Ciebie jest koszmarem/idyllą, dla innych wcale tak nie musi być. Każda z nas na tym forum ma własne wymarzone scenariusze i własne "koszmary".
Nazwij mnie oportunistką jeśli chcesz, ale na miejscu Heleny wybrałabym wygodne życie pani na włościach i widywanie męża raz na rok, niż - jak przewidywała Helena - klepanie biedy z przerażającym ją Kozakiem.
Post został pochwalony 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|